x
Logo

Kup książkę

Pobierz e-book

wybierz kategorię

Blog

Jak ogarnąć wszystko naraz w trakcie pandemii?

Powiększ zdjęcie

Jak ogarnąć wszystko naraz?

Nagle budzimy się w innej rzeczywistości. Stajesz się pełnoetatową mamą, nauczycielką, opiekunką, pracujesz z domu na trzy laptopy i dwa telefony.

Dzisiaj pracowałam na 200%, naprawdę totalnie na maksa. Niezliczone ilości wysłanych dokumentów, rozmów z klientami, planów na przyszłość. I myślałam sobie o dawno zasłyszanej historii, o tym, że jak tonie statek, jest burza czy sztorm i wszyscy odczuwają panikę, to jeżeli choć jedna osoba złapie za ster, to przeżyją wszyscy.

Bądź kapitanem. Albo znajdź kapitana.

To jest pytanie, które podczas pandemii krąży mi po głowie:

Kim chcesz się stać w trakcie tej sytuacji? Kim chcesz się stawać?

Nie pretenduje jeszcze do kapitana, ale krążę wokół steru. Wiem jak wygląda model interwencji kryzysowej, wiem jak radzić sobie z lękiem, znam sposoby wyjścia z paniki. Jestem pewna, że gdy nadejdzie potrzeba, złapie za ster.

Moja codzienność, jak i pewnie Twoja zamieniła się w rollercoster, ogarnąć dzieci, ba ogarnąć to za mało, nauczać je ze wszystkiego, od geografii po zawiłe meandry matematyki, z której sama pół życia byłam zagrożona. Cało etatowa praca etc. Plus oczekiwania, które są weryfikowane na niejednej już grupie matczyno-szkolnej, kiedy próbujesz się odnaleźć wśród wiadomości typu „my właśnie skończyliśmy piątą książeczkę z Johnem” a „my właśnie zrobiliśmy science”. A ty myślisz jejku, a ja dałam dzieciom chrupki i tableta. Nie ładnie, nie ładnie.

Ale do celu, bo zmierzamy do olśnienia. Przez duże O.

Kiedy w październiku zaczynałam siłownię, czy dla wtajemniczonych siłkę, to zrobiłam sobie turbo wyzwanie. Siłownia 3 x w tygodniu, dieta poniżej 1000 kcal, praca, rodzina, druga praca etc. Nie dałam rady. Pomyślałam, że za dużo nawyków chcę zmienić jednocześnie. Moje ciało i umysł nie są na to gotowe. Dałam sobie więc prawo do tego, że owszem siłownia 3 x w tygodniu, ale zostaje podjadanie, czy ulubiona pizza którą robi mój mąż. Nie, nie myśl sobie, że mam tak dobrze, a on jest wyśmienitym kucharzem i gotuje często, on po prostu wie jak robić najlepszą pizzę na świecie. Nauczył się tego po mistrzowsku, przebywając na Sardynii, przez 14 dni jedzą tylko pizze. Mam na to świadków. Najpierw siłownia i podjadanie. Postanowienie, że kiedy przyzwyczaję się do wysiłku, wtedy zacznę intermitting fasting i ograniczę jedzenie. I zrobiłam to. I poszło. I pojawił się sukces.

Dziś miałam podobnie. Będę super mamą, nauczycielką, psychologiem etc.

Nie nie będę. Przynajmnie nie dziś, albo nie od dziś.

Daję z siebie wszystko. Priorytezuję. Ustawiam, uczę się nowych schematów, akceptuję, odróżniam to co ważne, od tego co błahe. Dzień po dniu. W jedną noc, nikt nie osiągnie mistrzostwa.

Pozwól sobie na to i daj sobie przestrzeń.

Nie odrobisz matematyki, nie ulepisz pierogów i nie odpiszesz na maile jednocześnie.

Krok po kroku, nauczysz się, wypracujesz nowe nawyki.

Nie wszystko musi być na już.

Zadbaj o sobie. Pomyśl co jest priorytetem na dziś. Tyle i aż tyle.

Nie miej do siebie pretensji.

Badź jak ten kapitan i łap właściwe stery. No i nie zapominaj, że nie jesteś na tym statku sama.

ostatnie wpisy z tej kategorii